Głosy nadziei

sylwia i nadciagajace chmury

Wiesz, że trzeba działać… ale nie wiesz jak. Pierwsze dni po diagnozie raka piersi.

Pierwsze dni po diagnozie

Wróciłam do domu z uśmiechem.

I nadal… nie do końca docierało do mnie, co się dzieje.

Powiedziałam najbliższym.
Mężowi. Bratu. Bratowej.

Dzieciom jeszcze nie.

Nie chciałam ich stresować.

Z tyłu głowy miałam jedno:

Dam radę. Trzeba walczyć. Idziemy do przodu.

Takie… gotowe hasła, które same się pojawiają.

Szukam odpowiedzi

Zaczęłam szukać.

Wpisywałam w internecie hasła: rak piersi.

I nagle wyskakiwało wszystko. Różne typy. Różne historie.

Tylko ja… nadal nie wiedziałam…jaki mam typ nowotworu i jaka będzie moja historia.

Szukałam też odpowiedzi na inne pytanie:

Gdzie iść?

I tego nie znalazłam.

Chciałam iść normalnie, systemowo.

Dopiero później zrozumiałam,
że to mogło być najgorsze, co mogę sobie zrobić.

Bo w tym wszystkim naprawdę liczy się czas.

A czasu… właśnie nie było.

Najgorsze było czekanie.

Jakby ktoś stał nad Tobą i nie wiadomo było,
czy za chwilę wszystko się skończy, czy jeszcze nie.

Moment, który wszystko zmienił

W pewnym momencie odezwał się do mnie pan Paweł.

Zupełnie przypadkowo.

Napisał w sprawie oddawania krwi.

Powiedziałam mu, co się dzieje.

I on po prostu… się mną zaopiekował.

Dał mi spokój.
Dał mi wsparcie.

I skontaktował mnie z Kasią. 

Kasia powiedziała jedno:

“Czas ma znaczenie.
Nie czekaj.”

Powiedziała mi dokładnie, co zrobić.
Gdzie jechać.
Jakie dokumenty ze sobą zabrać.

I wtedy przestałam się zastanawiać.

Zaczęłam działać.

Jeśli jesteś na początku tej drogi

Nie będę Ci mówić dużo….

Po prostu działaj!

A jeśli zastanawiasz się, komu zaufać i gdzie się zgłosić – przeczytaj ten wpis

Przewijanie do góry