Wiesz, że trzeba działać… ale nie wiesz jak. Pierwsze dni po diagnozie raka piersi.
Pierwsze dni po diagnozie
Wróciłam do domu z uśmiechem.
I nadal… nie do końca docierało do mnie, co się dzieje.
Powiedziałam najbliższym.
Mężowi. Bratu. Bratowej.
Dzieciom jeszcze nie.
Nie chciałam ich stresować.
Z tyłu głowy miałam jedno:
Dam radę. Trzeba walczyć. Idziemy do przodu.
Takie… gotowe hasła, które same się pojawiają.
Szukam odpowiedzi
Zaczęłam szukać.
Wpisywałam w internecie hasła: rak piersi.
I nagle wyskakiwało wszystko. Różne typy. Różne historie.
Tylko ja… nadal nie wiedziałam…jaki mam typ nowotworu i jaka będzie moja historia.
Szukałam też odpowiedzi na inne pytanie:
Gdzie iść?
I tego nie znalazłam.
Chciałam iść normalnie, systemowo.
Dopiero później zrozumiałam,
że to mogło być najgorsze, co mogę sobie zrobić.
Bo w tym wszystkim naprawdę liczy się czas.
A czasu… właśnie nie było.
Najgorsze było czekanie.
Jakby ktoś stał nad Tobą i nie wiadomo było,
czy za chwilę wszystko się skończy, czy jeszcze nie.
Moment, który wszystko zmienił
W pewnym momencie odezwał się do mnie pan Paweł.
Zupełnie przypadkowo.
Napisał w sprawie oddawania krwi.
Powiedziałam mu, co się dzieje.
I on po prostu… się mną zaopiekował.
Dał mi spokój.
Dał mi wsparcie.
I skontaktował mnie z Kasią.
Kasia powiedziała jedno:
“Czas ma znaczenie.
Nie czekaj.”
Powiedziała mi dokładnie, co zrobić.
Gdzie jechać.
Jakie dokumenty ze sobą zabrać.
I wtedy przestałam się zastanawiać.
Zaczęłam działać.
Jeśli jesteś na początku tej drogi
Nie będę Ci mówić dużo….
Po prostu działaj!
A jeśli zastanawiasz się, komu zaufać i gdzie się zgłosić – przeczytaj ten wpis